Imigranci w Calais

Przez okres zimowy kierowcy mogli z błogim spokojem korzystać z przeprawy Calais-Dover. Nikt nie miał jednak złudzeń, że dzicz powróci kiedy zrobi się ciepło. Potwierdziły się obawy kierowców, dzicz powróciła…                                                         

Dzisiaj ok godziny 9.00 zjeżdżam z promu w Calais. Kierowcy, którzy jadą w głąb lądu mogą czuć się względnie bezpiecznie. Celowo używam słowa „względnie” bo tak na prawdę nikt nie potrafi przewidzieć na jaki pomysł wpadną ciemnoskórzy ludzie, którzy za wszelką cenę chcą przedostać się do Anglii. Są nieobliczalni i stosowali już w okresie swojego pobytu w Calais rozmaite sztuczki, w których często ginęli oni sami, rozjeżdżani przez ciężarówki, ale i nie zabrakło ofiar w kierowcach. Właśnie wczoraj zginął kolejny kierowca, nasz rodak, który nie wyhamował przed barykadą i uderzył w tył ciężarówki.

Barykady na A16 to niestety ostatnio ich ulubione zajęcie… Sam rok temu się załapałem (na A16)  więc mogłem poczuć to na własnej skórze, tyle że to było w czasie kiedy „jungla” w Calais liczyła prawie 10 tyś. nielegalnych imigrantów.

Zimową porą (rok 2016) ok godziny 6:00 rano było jeszcze ciemno. Jechaliśmy w podwójnej obsadzie do miejscowości Boulogne Sur Mer znajdującej się ok 60 km dalej niż Calais. Kompletnie nie braliśmy pod uwagę jakichkolwiek zajść z udziałem imigrantów ponieważ do tej pory wszystkie boje toczyły się przed samym portem, czyli nas to nie dotyczyło. W pewnym momencie ciężarówka jadąca z naprzeciwka zaczęła mrugać długimi światłami, jakby kierowca chciał nam zasygnalizować, że coś jest nie tak. Popatrzałem w lusterka, wszystko było w porządku, nic się nie dymi, światła zapalone, halogeny wygaszone, może pomylił nas z jakimś kolegą. Za chwile następna ciężarówka mruga, za nią mruga osobowy. Popatrzeliśmy się na siebie, coś jest nie tak… Podnoszę radio i pytam: „chłopaki, dlaczego wszyscy świecicie, co tam się stało?” Po chwili dostajemy informację zwrotną: „nie jedźcie tam! Jak tylko możecie to uciekajcie bokami! Ciapaci wyciągnęli drzewa na autostradę i podpalili! Korek na kilometr, w koło biega ze 200 chłopa i skaczą po autach! Nie jedźcie tam!”. Cały ruch na dwu pasmowej autostradzie zwalnia do 30-40 km na godzinę, wszyscy woleli się toczyć niż stać na barykadzie i patrzeć jak ludzie skaczą po samochodach jak małpy. Wszystkie auta ustawiają się na lewym pasie, każdy chce być jak najdalej od krzaków, my również stajemy. Jesteśmy daleko i nie widać co dzieje się z przodu, ale cały czas odczuwam niepokój. Stoimy tak przez 5 minut czekając na rozwój sytuacji. Nagle w radiu słychać: „chłopaki wytrzymajcie jeszcze chwilę! Policja już ich rozgania!”. Ufff… odetchnąłem z ulgą. Otwieram okno i odpalam papierosa. W pierwszej chwili słyszę tylko mruczenie silników, ale za chwilę coś dudni za krzakami, dosłownie jakby przebiegały tamtędy konie. To imigranci, całe stado! Oczom nie wierzę, pierwszy raz odczuwam na własnej skórze ich atak na ciężarówki, a my jesteśmy potencjalnymi ofiarami. Za naszą ciężarówką na autostradę wyskakuje może z 20 osób. Nawet nie mamy założonej sztaby (zabezpieczenie przed niechcianym wejściem do naczepy)… a wieziemy świeży towar więc w w przypadku faktycznego wejścia towar niestety musi zostać zutylizowany, a to ogromne straty! Zdębiałem… Nie widać dobrze co się z tyłu dzieje, nikt nie wysiada, nikt nie próbuje z nimi walczyć, wszyscy pozamykani od środka. Dodam, że te małpiszony otwierają drzwi od naczepy tak żebyś nie widział tego w lusterku, więc możesz myśleć, że ich tam nie ma kiedy oni tam są. Za nami rodakowi mało klamek nie pourywają szarpiąc za drzwi Scanii. Sytuacja robi się bardzo napięta! Gdzie ta policja!? Nagle tłum zaczyna biec dalej wzdłuż stojących samochodów, staje się jasne dlaczego. 10 uzbrojonych w miotacze gazu policjantów skutecznie rozgania zbieraninę choć liczebnie trochę słabo z nimi, czarnoskórzy mogliby ich dosłownie zlinczować, ale uciekają zostawiając naszą naczepę w spokoju… Stoimy jeszcze chwilę, zator rusza i wszyscy oddychają z ulgą… Później jeszcze długo zastanawiam się nad sensem tej pracy.

Od roku dopiero jeżdżę do Anglii przez Calais i przez pierwsze kilka miesięcy jeździłem tam w strachu. Do momentu likwidacji „junglii”, nie pamiętam daty ale wiem, że rozpoczęła się w poniedziałek, ja jechałem w środę, według mediów najgorszy możliwy dzień do przeprawy ze względu na możliwość wystąpienia zamieszek imigrantów z policjantami. Jak za każdym razem jechałem w strachu. Na szczęście w środę obóz był już dosłownie zaorany. Zostało tylko kilka kempingów. Po drodze nie było ani jednej czarnej gęby widać. Od tej chwili, totalny spokój. Ciężarówki zaczęły wracać na przeprawę, kierowcy odetchnęli ale wszyscy wiedzieliśmy, że nie na długo…

Jak to wygląda dzisiaj? Kilka miesięcy po likwidacji nielegalnego obozu? Media szacują, że mogło na tą chwilę powrócić około tysiąca imigrantów. Nie widać ich tylu. W dzień można zaobserwować grupy od pięciu do trzydziestu osób, choć takie grupy mogą już narobić wiele złego i tak też robią. W dzień jest jeszcze spokojnie, imigranci wylegują się na trawnikach przy autostradzie jak stado kóz (patrz zdjęcie). Gdzieniegdzie stoją policyjne radiowozy ale mundurowi siedzą w środku i nie reagują. Przypuszczam, że jeśli na bierząco nie będą ich wywozić to w niedługim czasie sobie nie poradzą i sytuacja z czasów „junglii” się powtórzy, ale nie mi to oceniać, ja tak czuje. Po zmierzchu nie ma co jeździć między Dunkierką a Calais bo blokady są praktycznie każdej nocy przede wszystkim na A16, widać to kiedy wstaje słońce. Masa porozjeżdżanych drzew i czarne plamy po ogniskach na asfalcie. Jeśli chodzi o TRANSMARK (strzeżony parking dla ciężarówek) w Calais, na radiu słychać, że imigranci grasują tam nawet w dzień. Jednym słowem, jechać za widnego, nie parkować w Calais, nie tankować w Calais bo bardzo często dochodzi w takiej sytuacji do napaści, pauzę zrobić tak, żeby na 4,5h wjechać do portu.

Kiedy natomiast próbuję coś wspomnieć o imigrantach, niekoniecznie ciepłym słowem na facebooku to ten uznaje, że wyrażam się w sposób niewłaściwy nazywając uchodźców „ciapatymi” (a tak ich nazywamy) kasuje post i wyłącza mi stronę na 24h. A to przecież zwyczajne bydło, które nie daje nam kierowcom spokojnie żyć… To nie są z pewnością ludzie uciekający przed wojną, przed wojną wystarczy uciec do kraju sąsiadującego. W sumie, nie mam nic do tego, że chcą być w Anglii, ale dlaczego naszym kosztem?

 

Żeby zrozumieć powagę sytuacji trzeba przeżyć to na własnej skórze, czego oczywiście nikomu nie życzę… Uważajcie na siebie i do zobaczenia na szlaku 🙂

 

 

 

Zdjęcie w oryginalnym rozmiarze.




2 myśli na temat “Imigranci w Calais

  1. I have been exploring for a bit for any high-quality articles or weblog posts on this kind of area . Exploring in Yahoo I finally stumbled upon this site. Studying this info So i am happy to express that I’ve an incredibly just right uncanny feeling I came upon exactly what I needed. I so much indubitably will make certain to do not overlook this website and give it a look regularly.

Dodaj komentarz